18 sierpnia 2010

nowa

Nie byłam nigdy szarą myszką w okularach,nawet w podstawówce swoje zdanie wypowiadałam na głos, nie starałam się być za wszelką cenę fajna i lubiana,to przychodziło samo. Nie mogłam narzekać na brak zainteresowania wśród dziewczyn z powodu ich zazdrości i zawiści, one nigdy nie wiedziały, o co ze mną chodzi, czym to się je i czym pachnie, przecież nie jestem taka łatwa, nie upijam się na umór, żeby potem dawać dupy na wszystkie strony. Kolesi zadawalam ćwieka tym samym. Wmawiano mi niedostępność, zadzieranie nosa, pychę i przesadną pewność siebie. chłopięca nieśmiałość mnie wzrusza, oni wierzyli w te plotki, glupie gadanie.
Dlatego nie miałam wielu związków.
Dorastalam, zmieniałam towarzystwa. Nie, nie starałam się dopasowywac, sama wiesz, jak powierzchowne są na ogol te znajomości ze szkoły i z imprezy. Dopasowac możesz się na chwile, w końcu zdejmujesz maskę i wtedy koniec.
Tyle ludzi poznalam, a tak niewielu mi imponowalo. Ja potrzebuje mieć kogoś, kto mi imponuje, kto mnie zachwyca, inspiruje, powoduje do ciągłego myslenia. W intelektualnej pogoni daje złudna nadzieje na odkrycie tajemnicy wszechświata. Potrzebuje kogoś mądrzejszego ode mnie. Wiesz, w jakim sensie? To musi być KTOŚ, kto wie ode mnie wiecej, może czegoś nauczyc, wytlumaczyc i potrafi słuchać.
Potrzebuje stałego bodźca do działania.
Mój stary druh zapytał mnie kiedyś: to, dlaczego zawsze wybierasz takich nieudaczników?
Miał racje! Te kilka związków dzieliłam z chlopakami, ktorzy nawet, jeżeli zapowiadali się niezle, to ich domniemany geniusz był moja autosugestia.
To takie przykre zdąć sobie z tego sprawę!
O czym mówiłam? Ach tak, no wiec zawsze czytałam dużo. Od piątego roku życia nie usnę bez książki. Byłam coraz starsza i ksiazki, ktore wybierałam były bardziej i bardziej ekstremalne. Tak samo było z filmami. Obejrzałam kilka, zachwyciłam się.
To stało się nagle, kiedy zdałam sobie sprawę, że to nie takie trudne wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć swoim życiem kierować. Co za banal, prawda? Ale czy ty jesteś pewna, że kontrolujesz swoje Zycie i masz na nie realny wpływ? Zazwyczaj to przecież tylko iluzja, WYDAJE ci księże jesteś kierowcą tego pojazdu, a w rzeczywistosci jesteś tylko pasażerem i dajesz innym kierować toba, twoimi dniami, czasem, decyzjami. I tak mijają dni, przezywasz życie okazjonalnie w nim uczestnicząc.
Trzeba z tym skończyć i poczujesz różnicę!
Można powiedziec, że po jakimś czasie stałam się bardziej lekkomyślna, a szalone pomysły, które dotąd ograniczał umysł, zaczęłam wprowadzać w życie. Bo dlaczego mialoby się źle skonczyć albo fiaskiem?
Poznałam kilku chłopaków, którzy mieli na mnie crusha, ale szybko przyszlo, szybko poszlo.
Przyjechałam tu studiowac, ale tak samo jak porzucilam rodzinne gniazdko,w końcu rzuciłam też studia.
Wieczorami podaje i popijam wino. Wynajmuje 40 metrów kwadratowych, mieszkam sama, spotykam się z kimś, ale to skomplikowane.
Wiem, gdzie jestem, ale jeszcze nie wiem, dokąd zmierzam. Powinnam? Wciąż jestem piękna i młoda i mam tyle szans.

1 komentarz: