Łóżka, w których śpię zmieniają się nieustannie. Gdy tylko moja świadomość budzi się ze snu, schodzi po schodkach, przeciąga i wita nowy dzień - otwieram oczy. Rozglądam się dookoła i badam - "znam to miejsce, czy widzę je po raz pierwszy?".
Wykres zależności liczby łóżek od czasu wzrasta konsekwentnie i ma charakter nieco agresywny (niedługo zbliży się do pionowej linii!). Tymczasem moja przyjaciółka świadomość budzi się w środku nocy i nad ranem, jest taka niespokojna. Nie boi się ciemności, nie, to nie to.
To już dwa tygodnie odkąd zrezygnowałyśmy z tabletek nasennych.
Usypiamy z łatwością, ale w nocy kilkakrotnie budzimy się. Przewracam się wtedy na drugi bok, ubieram, rozbieram, odkrywam, to znów przykrywam. Spanie nago w nieswoim łóżku - nawet, jeżeli w grę wchodzi oddzielny pokój - zakrawa o ekshibicjonizm. Och, nawet porzucając nomenklaturę, jest zwyczajnie niebezpieczne!
Tak czy siak.
Im tych łóżek więcej, tym więcej mężczyzn, z którymi sypiam. Teraz każdą noc spędzam z kim innym, chociaż zdarzają się noce, że mężczyzn jest kilku. Jeden po drugim, rzecz jasna, co za dużo to niezdrowo. Zawsze występuje przerwa między A i B (i C). Złota reguła, której nie potwierdził jeszcze żaden wyjątek - jeden sen przeznaczony dla jednego mężczyzny. Moja podświadomość podróżuje między Paryżem, zachodnim wybrzeżem Stanów, Warszawą, Gdynią. Nic nie stoi jej na drodze - och, jakże jej tego zazdroszczę! Mówi i robi i tłumaczy to wszystko, czego ja nie zdążyłam. Słucha; a słowa są takie, która ja chciałabym usłyszeć.
Po schodkach schodzi świadomość, leniwie się przeciąga i mówi "salut iga, ca va?". Nie robi tego zwykle za wcześnie, podświadomość zrobi swoje, nie wchodzą sobie raczej w drogę, nie przeszkadzają nawzajem.
Co za porządek!
W większości znamy się. Spędziliśmy kiedyś, jakieś tam miłe chwile, było nam słodko, ktoś powiedział, że mnie kocha, objął w talii, pocałował w czółko. Byliśmy razem krócej i dłużej, gorzej nam było i lepiej, ale we śnie rozliczamy się z przeszłością. W zaskakujący nie raz sposób.
***
Oni są zawsze przystojni, nawet przystojniejsi dla mojej podświadomości, niż byli w rzeczywistości (idealizm zadaje kłam zdroworozsądkowej postawie): lepiej zbudowani, wyżsi, bardziej męscy. A przystojny mężczyzna we śnie przyniesie szczęście, bogactwo i spełnienie marzeń.
(I - o czym zapomnieli w senniku - MNÓSTWO PRZYJEMNOŚCI).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz