21 lipca 2010

faubourg

Nie przywykłam do ucinaniu sobie drzemek w ciągu dnia, ale w Paryżu robię wyjątek. Długie podziemne korytarze – DUSZNO! A kiedy drzwi oczekiwanego metra otwierają się, to zupełnie tak, jakby otworzyć rozgrzany piekarnik. W środku tłum ograniczony metalową puszką. Ludzie dusza się jak kurczęta we własnym sosie, wystarczyłoby dorzucić kilka ząbków czosnku, bukiet przypraw i voilà!
Metro wlecze się nieubłaganie. Jak dżdżownica od stacji do stacji, od stacji do stacji. Dopiero 16., a ja marzę o białym winie, teraz wypiłabym całą butelkę duszkiem. Och, Paryż, ta parna dekadencja skłania do korzystania z używek czerpiesz z życia leniwie, ale garściami. Pourquoi pas? Tutaj przesadzić jest najłatwiej.
***
Dotarliśmy w końcu na miejsce. Przedmieścia Paryża – to brzmi sielsko. Słońce ślizga się po rozgrzanym asfalcie, wiatr drażni delikatnie gałęzie i ciszej jest tutaj, spokojniej i jakoś wolniej.
***
To całkiem typowe, że kiedy składasz komuś wizytę, gospodarz zawsze przeprasza za bałagan. Nigdy nie rozumiałam tego dziwacznego zwyczaju, – po co przepraszać za coś, czego się przecież w ogóle nie żałuje? Gdyby tak było, zastałby mnie porządek, mam rację?
W tym przypadku było jednak zgoła inaczej, bo ja nigdy nie widziałam takiej stajni Augiasza! Otwarta na oścież szafa, w której część ubrań utworzyła poważny kopiec, a reszta jakby zawisła w trakcie spadania. Kocioł na łóżku, biurko zawalone książkami, wolnostojąca perkusja, która nawet nie rzuca się w oczy, a naprzeciwko imponująca kolekcja winylowych płyt.
- Wiesz, ja po prostu nie bywam tu zbyt często.
***
Okropne wibrowanie telefonu wyrwało mnie z letargu, z tego słodkiego półsnu, kiedy wślizgujesz się w swoją podświadomość powoli i po cichu jak złodziej. Chwila przerwy i powtórka. Rytmiczne wrr-wrr, wrr-wrr.
No tak udajemy, że śpimy, a nad nami zdjęcie tej paskudnej Hiszpanki.
Wrr-wrr.
- Dlaczego nie odbierzesz?
- Bo nie chcę.
- No tak, to rozwiązałam sama metodą dedukcji.

Wrr-wrr.
- Aw, putain!
***
przyjdzie i czas na paskudną Hiszpankę imieniem Cha (czy ja zawsze muszę spotykac takie dziewczęta?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz