16 lipca 2010

have you ever been to fetish party?

W przeddzień 14.Juillet ulice miasta zalała imponująca mieszanka ludzi. Paryżanin razem ze swoją importowaną przyjaciółką wybrali się nad Sekwanę. Opróżniając powoli butelką białego wina przyrzekli sobie dozgonną przyjaźń, podzieli historiami pierwszych miłość i powtarzali jak zaklęcie: nie myślmy o potem.
- Przecież wcale nie myślę o potem!
- Cały czas o tym myślisz! Dlatego proszę cię, nie myśl teraz o tym.
Obydwoje odganiali od siebie tę myśl natrętną jak olejek do opalania latem i czapka zimą i parasol jesienią, a ona wraca i wraca wciąż.
Nie myślmy o potem.
Mówili dużo, ale składnie, przypuszczam, że szczerze.
Najtrudniejsze pytania to te ogólne, o wszystko o to jak wygląda twoje życie, co robisz, co lubisz, co cię niepokoi, bo wiem o tobie tak mało.
- Co chcesz wiedzieć?
- Wszystko
Płoszyło ją to wszystko.
***
O 2., Kiedy butelka była już pusta, okazało się, że towarzystwo przerzedziło się znacznie. Wstała zatem, wyprostowała kości, rozciągnęła mięsnie, postawiła kilka niepewnych kroków, a Paryżanin chwycił ją mocno pod rękę i przedefilowali do Marais.
Noc była gorąca, ale sucha. W powietrzu unosiła się mieszanka potu, alkoholu i perfum. I pełno było jasnego światła dookoła.
- have you ever been to fetish party?
- no
- me neither
Kiedy ostatecznie trafiliśmy na miejsce, impreza osiągnęła punkt kulminacyjny – dokładnie tak wyobrażam sobie apokalipsę.
W blasku świateł i przy akompaniamencie tandetnej muzyki, nadzy ochotnicy bezkurtuazyjnie oddawali się uciechom ciała. Zblazowana mniejszość zajęła honorowe miejsca, przyglądając się scenom wzrokiem raczej znudzonym. Bekonowe chipsy popijali winem, palili papierosy i mówili o jutrzejszych fajerwerkach na polach marsowych.

Wróciliśmy do domu, kiedy świtało, a trzeba wam wiedzieć, że w Paryżu świta dość późno. W stronę panteonu, w górę i w górę wciąż, a potem jeszcze 42 schodki w górę i voila! Opadając na łóżko czuliśmy się tak jakbyśmy obejrzeli za dużo filmów, zjedli za dużo ciastek, przesadzili. Przesyt! Podejrzewam, że nawet ambrozja w nadmiarze może szkodzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz