20 sierpnia 2009

Przeklęta na wieki Dania

Gdyby to był lipiec albo nawet wczesny sierpień. Gdyby to był każdy inny tydzień wakacji. Ale nie ostatni!
Wyjazd do Danii.
Wciąż mowa była tylko o planach, niezarezerwowanych noclegach, dąsach i niepoważnych odzywkach ich ojca. I braku chęci z obydwu stron.
Pamiętam to bardzo dobrze - niedzielny wieczór i wspólne gotowanie jak zwykle okazało się sukcesem. O doskonałym quiche lorraine przypominała już tylko tłusta od francuskiego ciasta forma do tarty.
Wychodziłyśmy już z M, zaraz miałyśmy się żegnać, cmokać w policzki i dziękować za przyjemny wieczór.
Był jednak inaczej. H, wlepiając wzrok w ekran laptopa, powiedziała beznamiętnie:
- Tata zarezerwował noclegi.
Krótka wiadomość, ukłucie w klatce piersiowej - wszystko zmieściło się w granicach jednej sekundy.
Tyyle razy powtarzał, że pewnie nic z tego nie będzie, żadnej Skandynawii w te wakacje, że intuicja mu to podpowiada. I zapewniał, że ona go nie zawodzi.
Powtarzał to na tyle często, że wzięłam to za pewnik.
(-Co za lekkomyslnośc! Nie zwykłam tego robic, odsuwam od siebie takie świetlane perspektywy, w takich sytuacjach górę bierze natura pesymistki.)
Krótka wiadomość, zachwiałam się na obcasach - cała nadzieja pękła jak balonik. PUF!
Jest czwartek.
Staram się o tym nie myślec. Naprawdę, nie myślę o tym tak często, jak o tym mówię! (Odnoszę wrażenie, że słowa, które pochodzą z moich ust i które znów dotyczą przeklętej na wieki Danii, należą do najbardziej egoistycznych sfer mojej podświadomości. Ale szybko porzucam to wrażenie. Nic bardziej mylnego! Przecież NIKT nie chce tam jechać!)
Jest czwartek, powinnam zając głowę czymś innym.
Nawet nie wiem z czego Duńczycy słyną! W czym są dobrzy, co mogłoby mi zaimponować.
POWINNAM ZAJĄC GŁOWĘ CZYMKOLWIEK INNYM!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz