19 sierpnia 2009

Daddy

Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy odezwał się do mnie po raz ostatni, ale musiało to byc przed moimi urodzinami w kwietniu.
To następowało płynnie i niemal naturalnie. Traciliśmy ze sobą kontakt. Częstotliwosc sms-ów, rozmów telefonicznych i spotkań stale malała. Proces ten był nieubłagany, a jego efekt przewidywany - zerwaliśmy ze sobą jak zmęczona sobą para. Po co silic się na uprzejmości, kiedy brakuje wspólnych skojarzeń, wspomnień, marzeń i mnóstwa innych rzeczy in common? Po co oszukiwać się, że istnieje między nami relacja ojciec - córka, kiedy nie ma jej w najmniejszym stopniu?

Myślałam, ze mamy to już ustalone, że zawiązaliśmy niepisana umowę o milczeniu, niewchodzeniu sobie w drogę i niezawracaniu głowy.
O 14. TATA popełnił rzecz absurdalną, conajmniej zbędną, zupełnie niewytłumaczalną. Dostałam wiadomośc: że mnie widział i czy przypadkiem nie wpadłabym do niego.
Kilka słów wystukanych od niechcenia, tak jakbysmy słyszeli się wczoraj - szczyt bezczelności!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz