To było tak spontaniczne! Wracałam z M z Orłowa, kiedy dostałam od Księcia z Bajki wiadomość z zapytaniem czy nie mogłybyśmy go zabrać ze sobą. Chciał zrobić zdjęcia architektury.
Nieraz M rozczula mnie (i Jego również) dobrocią swego serca. Natychmiast zawróciła na najbliższym skrzyżowaniu i 5 minut później byłyśmy juz pod sea t. czekając na Księcia.
Zapytałam go kiedyś, gdzie początek miała jego pasja.
And that is how the story began.
Aparat fotograficzny pasuje do Księcia idealnie. Jeżeli mogę tak powiedzieć, wygląda z nim tak, jakby się z nim urodził, jakby stanowił dodatkową, kończynę. Ekstraorgan, który czyni go supersamcem.
Aparat fotograficzny pasuje do Księcia idealnie. Jeżeli mogę tak powiedzieć, wygląda z nim tak, jakby się z nim urodził, jakby stanowił dodatkową, kończynę. Ekstraorgan, który czyni go supersamcem.
Wczoraj spędziliśmy niemal dwie godziny pod budynkiem kapitanatu, który wybrał na obiekt architektoniczny najbardziej atrakcyjny do sfotografowania.
Przemarzłam na wskroś! (Tegoroczne czerwcowe wieczory nie należą do najprzyjemniejszych i nie zachęcają do długich, romantycznych spacerów).
Jakkolwiek może to zabrzmieć jak wyrzut (Książę wyciąga Królewnę na pustkowie naraża jej delikatne ciałko na chłód), było naprawdę przyjemnie.
Czekaliśmy na magic hour, a gdy nadeszła, Książę uwijał się jak w ukropie: smukły statyw obracał jak w tańcu, obiektywy zmieniał jak rękawiczki. Pstryk-pstryk i na małym ekranie cyfrówki porównywał obrazy. Wciąż powtarzał:
- Musimy poczekać, aż zrobi się troszkę ciemniej
albo:
- Za 10 minut będzie idealnie.
Taka fotografia uczy cierpliwości. Na idealne światło można przecież czekac godzinami i tak łatwo przegapić idealny moment.
W oczekiwaniu na najlepsze warunki Książę odwijał czekoladki z szeleszczących, kolorowych papierków, a potem nasze pocałunki smakowały Mieszanką Wedlowską.
Poza tym rozmawialiśmy. Mieliśmy kilka dobrych tematów, rozmów, doszliśmy do paru wniosków.
Dlaczego nie mielibyśmy zamieszkac kiedyś w Australii?
Jak osiągnąć szczęście nie mając na nie czasu?
Przecież nieustanne zaspokajanie potrzeb materialnych tylko zasila zgubny konsumpcjonizm i nie karmi duszy. To po prostu samonapędzające się błędne koło.
Nieraz już mówiłam, i powiem po raz kolejny: uwielbiam rozmawiać z Księciem, spędzac z nim czas nawet jeżeli moja rola ogranicza się do osoby towarzyszącej, która choc nie tyle niezbędna, jest jak najbardziej pożądana.
O tak, czuję się przez niego pożądana. W wielu znaczeniach tego słowa - nie tylko fizyczno-cielesnym, ale przede wszystkim duchowym.
Przemarzłam na wskroś! (Tegoroczne czerwcowe wieczory nie należą do najprzyjemniejszych i nie zachęcają do długich, romantycznych spacerów).
Jakkolwiek może to zabrzmieć jak wyrzut (Książę wyciąga Królewnę na pustkowie naraża jej delikatne ciałko na chłód), było naprawdę przyjemnie.
Czekaliśmy na magic hour, a gdy nadeszła, Książę uwijał się jak w ukropie: smukły statyw obracał jak w tańcu, obiektywy zmieniał jak rękawiczki. Pstryk-pstryk i na małym ekranie cyfrówki porównywał obrazy. Wciąż powtarzał:
- Musimy poczekać, aż zrobi się troszkę ciemniej
albo:
- Za 10 minut będzie idealnie.
Taka fotografia uczy cierpliwości. Na idealne światło można przecież czekac godzinami i tak łatwo przegapić idealny moment.
W oczekiwaniu na najlepsze warunki Książę odwijał czekoladki z szeleszczących, kolorowych papierków, a potem nasze pocałunki smakowały Mieszanką Wedlowską.
Poza tym rozmawialiśmy. Mieliśmy kilka dobrych tematów, rozmów, doszliśmy do paru wniosków.
Dlaczego nie mielibyśmy zamieszkac kiedyś w Australii?
Jak osiągnąć szczęście nie mając na nie czasu?
Przecież nieustanne zaspokajanie potrzeb materialnych tylko zasila zgubny konsumpcjonizm i nie karmi duszy. To po prostu samonapędzające się błędne koło.
Nieraz już mówiłam, i powiem po raz kolejny: uwielbiam rozmawiać z Księciem, spędzac z nim czas nawet jeżeli moja rola ogranicza się do osoby towarzyszącej, która choc nie tyle niezbędna, jest jak najbardziej pożądana.
O tak, czuję się przez niego pożądana. W wielu znaczeniach tego słowa - nie tylko fizyczno-cielesnym, ale przede wszystkim duchowym.
"Za 10 minut będzie idealnie" - taaaak, znam to. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń