Nie od razu poznałam tego człowieka, obok którego obudziłam się dzisiaj przed południem. Chociaż dzieliłam z nim łóżko od 7 godzin wydawał mi się taki obcy.
To dlatego, że nie dotykał mnie przez ten króciutki moment tuż po przebudzeniu.
- Cześć kochanie
Jego zaspany głos zburzył dzielący nas mur - otworzył oczy, prześwietlił mnie wzrokiem i wszystko wróciło do normy.
Może brzmieć to strasznie banalnie i żałośnie, ale ten moment rano, kiedy budzimy się w jednym łóżku należy do najcudowniejszych.
warto dla niego zasnąć w nocy.
Warto dla niego jechać 150 km.
Warto dla niego porzucić błogi sen otwierając oczy.
Kiedyś - mam nadzieję - ON nie będzie wydawał mi się obcy, nawet tuz po przebudzeniu.
Chcę zapamiętać każdy szczegół: było duszno, białą kołdrę obsypały drobne kwiatki, do pokoju wlewało się leniwie słoneczne światło. Jego blade, chude ciało wyglądało na bezbronne, gdy było mi obce. Potem jedyna bezbronną byłam ja.
Zaparzył mi kawę nie omieszkają skomentować dwu procentowego mleka:
- Na wsi poczułaś luz, utuczysz się, skarbie.
No tak, dzięki, ale nikt nie prosił go o szczerość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz