20 maja 2009

- Książe z Bajki? - Nieobecny!

O 14.15 pod Jego szkołą spotkała się z wyrzutami, dlaczego była 5 minut później.
Poszli na kawę - podczas gdy A opowiadała jak nakręcona co u niej, co się działo przez dwa dni, jak się czuła i czuje, jej słowa trafiały na opór i na własne oczy widziała jak znikają w przestrzeni. Nie trafiały do głowy Księcia z Bajki wcale! - on jak po prostu zaklęty milczał, tępym wzrokiem wpatrując się w płyty chodnikowe. Bywał nieobecny już wcześniej - wyłączał się w czasie rozmowy, ale dotychczas stanowiło to pole do strojenia sobie dobrych żarcików. Dzisiaj natomiast Jego nieobecność osiągnęła ekstremum!
Dopiero dwa czy trzy telefony, pobudziły jego umysł do aktywności i - w końcu na miłość boską! - wrócił na ziemię. Po tych rozmowach (nie wiadomo z kim i w jakim celu prowadzonych) zauważył, że A została kompletnie i w pełnym tych słów znaczeniu zbita z tropu.
Wcześniej starała się ze wszystkich sił dawać dowód, że "jest okej, jest jak dawniej, ma tyle do powiedzenia i jest full of beans". Teraz jej twarz zdawała się mówic: " jest okej, jest jak dawniej, ale chyba bezsensu, żeby mówiła cokolwiek, bo dla Ciebie, KSIĄŻĘ, nie ma to krzty znaczenia.
Jako że jest to - bądź co bądź - chłopak z trójki, chwile po tym jak się zreflektował, powiedział, że żałuje swojej nieważności i rozkojarzenia.
- Przepraszam, ale czy to ma znaczyć, że mam od początku opowiadac swoje historyjki? Co u mnie, co w szkole, co u znajomych, co mi w duszy gra? Wybaczcie, ale to mi nie w smak.

Potencjalne (bo niewypowiedziane) słowa wydały jej się tak błahe i mało ważne, że wolała zostawić je w swojej głowie.
I milczeć słuchając jak sprawy mają się w świecie Księcia.

Ale czy właśnie nie to było geneza ostatniego Wielkiego Smutku? Czy nie chodziło dokładnie o to - bycie cieniem cienia Księcia, jednym z wielu, wielu elementów Jego arcyważnego świata? Nie wspominając o drugoplanowej roli w Jego życiu?

Och nie chcę przecież byc zbyt dosłowna. Po prostu nie jestem pewna czy A nie przesadza, czy nie dochodzi za bardzo do głosu i nie wypowiada się zbyt głośno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz