Od czerwca zmieniła się znacząco. Wypiękniała - rzekłabym, jakby nabrała kobiecego wyrazu.
Wtedy przypominała bardziej podlotka - ubrana komfortowo, bez makijażu, bez charakteru, była mi obojętna. Wzbudzała raczej litosc niż zainteresowanie: taka nieuporządkowana w szerokim tego słowa znaczeniu. Sielskie warunki odosobnienia jedynie potęgowały to wrażenie.
Byc może zgęstniały jej włosy - miękkie, błyszczące loki okalają jej pucołowatą, rumianą twarz. Luźno zamotana wokół szyi chustka, biała bluzka, proste spodnie wpuszczone w kozaki. Jej pozorna zwyczajnosc zwróciła moją uwagę.
Ona ma w sobie coś nieodkrytego. Przez lekko transparentną fasadę przebija jakaś enigmatyczna niejasność.
Jej twarz choc na wskroś kojarzy się z niemowlęcą ujmuje dojrzałością. Jej drobna sylwetka zaskakuje obfitością biustu. Te krzyżówki tak bardzo kują w oczy, trudzą umysł!
Jej fizyczności daleko do ideału, łatwiej wskazać niedoskonałości niż zalety jej urody. Prawdopodobnie dlatego, że właśnie z usterek uczyniła swoje atrybuty.
Nie jest typem obserwatorki. Sprawia wrażenie jakby od innych tego właśnie oczekiwała. Zdaje się mówic: "patrzcie na mnie!patrzcie i podziwiajcie", ale robi to na przedziwny, osobliwy sposób- ani trochę nachalny, wyzuty z natarczywości. W pozawerbalna komunikacji osiągnęła mistrzostwo.
-----------------------------------------------------------------------------------
Miłośniczka latte z mlekiem sojowym nie miała by większego problemu z odnalezieniem się między wierszami prozy Brunona Schulza. Zupełnie jakby urodziła sie by zamieszkac w Sklepach Cynamonowych albo na Ulicy Krokodyli.
Jej onirycznosc, efemerycznośc, transcendentalnosc - całe to nagromadzenie skomplikowanych epitetów! - oto co ją wyróżnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz