Skąd mogłam wiedzieć, że wymyślenie nazwy bloga pochłania tyle czasu?
Ale jest - lekki byt, nikt nie ma wątpliwości, że podziękowania należą się Milanowi K.
Tak długo broniłam się przed założeniem bloga, wciąż spierałam się z M czy warto. Jej argumenty były nie do odparcia: "gdzie zaprowadzi cię pisanie w moleskine, którego chowasz przed całym światem? Przecież blog także jest tylko dla ciebie."
Irytuje mnie tylko znowu jedna kwestia- M ma zawsze rację, powinnam jej słuchać, stosować się do jej rad, a nie zginę (jak naiwnie to brzmi!).
Nie będę jednak pisała o sobie (to jedno z postanowień, które powzięłam wczoraj o północy). Kończę z rozkładaniem na czynniki pierwsze, z nieustannym analizowaniem i zastanawianiem się "co ktoś miał na myśli".
To nie będzie łatwe, ale kto nie próbuje, ten nie wygrywa (a jest o co walczyć).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz