Cześć skarbie, widziałam cię dzisiaj na przystanku. Miałeś czarną skórzaną kurtkę, niebieską torbę i prawie nie poznałabym cię.
To był ułamek sekundy, pierwsza myśl – zawracam! Wykonam kilka nieprzepisowych manewrów, zapytam, „podrzucić cię gdzieś?”, przez tą chwilę w moim aucie zdążysz powiedzieć, że nie miałeś czasu się odezwać, ale bardzo chciałeś, to takie nienaturalne, że teraz się do siebie nie odzywamy, i co u mnie, bo u ciebie fantastycznie. Co za absurd!
Do łóżka Tomasza Teresę zaprowadziło milion przypadków. Przypadkowe spotkanie, przypadkowy dialog, przypadkowa choroba, przypadkowe to, przypadkowe tamto.
To był dzisiaj przypadek. Mogłam to rozegrać inaczej, hm? Zrobić coś wbrew ogólnej logice i prostemu rozumowaniu. Ale, po co? Po co, po co, po co? Skoro nawet nic nie poczułam! Mówimy jedno, robimy drugie, bez związku przyczynowo-skutkowego.
Musiałeś mnie zauważyć, chyba, ze to nie byłeś ty.
No tak, to wysoce prawdopodobne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz