Błogosławiona M, która podjęła się tego zadania - jutro jedzie na przegląd moim autem, ale najpierw podrzuca mnie do szkoły.
Z olbrzymim trudem brnęłam przez konstytucję w ramach powtórki na jutrzejszy sprawdzian - co za absurd na niecały miesiąc przed maturą! - kiedy M wyskoczyła jak filip z konopii:
- Skarbie, kto jutro prowadzi samochód do szkoły, ty czy ja? (tendencyjne pytania to jej specjalnosc).
- Oczywiście, że ty, M! Zgodnie z konstytucją prowadzic będę auto tylko w dwóch przypadkach: kiedy będziesz nieprzytomna albo wystarczająco pijana.
Czy m. zdecydowała się kandydować? byłaby dobrą prezydentką!
OdpowiedzUsuń