29 marca 2010

Dusza i ciało: 10

w kilka dni później znów zjawił się przy barze. Kiedy go zobaczyła uśmiechnęła się do niego jak do przyjaciela.
- Muszę panu raz jeszcze podziękować. Ten łysy często tu przychodzi i jest dość nieprzyjemny.
- Niech pani o nim zapomni.
- Czemu się mnie czepia?
- To jakiś zwykły pijaczek. Jeszcze raz bardzo panią proszę: niech pani o nim zapomni.
- Skoro mnie pan o to prosi, zapomnę o nim.
Wysoki mężczyzna patrzył jej w oczy.
- Niech mi to pani obieca.
- Obiecuję.
- To pięknę, słyszeć z pani ust, że mi coś obiecuje - powiedział mężczyzna i wciąż patrzył jej w oczy.
To była kokieteria: zachowanie, które daje do zrozumienia temu drugiemu, że zbliżenie seksualne jest możliwe, choć jednocześnie ta możliwość jest niepewna i teoretyczna.
- Jak to w ogóle możliwe, że w tej najobrzydliwszej dzielnicy Pragi można spotkać taką kobietę jak pani?
- A pan? Co pan robi w tej najobrzydliwszej dzielnicy Pragi?
Powiedział jej, że mieszka niedaleko, że jest inżynierem i że ostatnio zaszedł tu przypadkiem, wracając z pracy.

"Nieznośna lekkość bytu" M. Kundera

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz