9 grudnia 2009

Kokietka

Zostałyśmy w domu same. Ona i ja, a do tego ona ma te dni.
To ciężki czas dla każdej kobiety, zdaję sobie z tego sprawę.
Ona musi cierpieć, choc udaje, że wszystko jest okej.
Wciąż słyszę to ciche pojękiwanie, gołębie gruchanie. Wydobywa się z jej wnętrza, nie otwiera nawet ust.
Wygląda tak pięknie! Lśniąca, smukła, uwodzicielska. Czujnie otwiera zielone oczy.
Bezmyślnie wygina się w łuk, wije jak wąż. Gdy tylko rzucę jej przelotne spojrzenie przybiera figury ekwilibrystyczne, niebywałe kombinacje. Kręci się, wierci, kokosi, obraca. Gotują się w niej naturalne instynkty- ona zwyczajnie chce seksu, niczego więcej.
To nieustające od trzech dni przedstawienie, spektakl walorów i atutów ma na celu tylko ten jeden akt rozkoszy.
Pauvre Scarlett!
Nie możesz liczyć na wiele, kochana! Chociaż upodobałaś sobie mnie do pieszczot, oprę się twym wdziękom.
Podrapię cię za uszkiem, pogładzę złocisty brzuszek. Mruczysz tak głośno, tak słodko.

Nasza kotka jest słodka jak ciastko z kremem i myślę, że najwyższy czas przyznac, że kocham się w niej.

4 komentarze:

  1. Jak tu się nie kochać.
    W Kotkach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że dzielnie stawiasz opór, bo inaczej to Jan musiałby pogadać ze Scarlett

    OdpowiedzUsuń
  3. Igo, napisz coś nowego, bo czekam i czekam ;)

    OdpowiedzUsuń